•  

    Poznaliśmy ją na ubiegłorocznym koncercie w Hotelu Fabryka Wełna, gdy zagrała z Krzesimirem Dębskim i Orkiestrą Smyczkową PRIMUZ. Dominika Sznajder to bardzo utalentowana skrzypaczka z Pabianic.

    Dużo koncertuje. Z Sergieiem Tarasovem w kwintecie wystąpiła na VI Rubinstein Piano Festival oraz na koncercie sylwestrowym „Niezapomniane melodie Wiednia” w Łodzi. Ukończyła łódzką Akademię Muzyczną, obecnie jest nauczycielem w Państwowej Szkole Muzycznej w Wieluniu. Z Dominiką Sznajder rozmawia Aleksander Duda.

    Pochodzisz z Pabianic?

    Urodziłam się w Pabianicach i choć dojeżdżałam do szkoły w Łodzi, to cały czas tu mieszkam i tu jest mój dom.

    Myśl o muzyce…

    Chyba od zawsze mi towarzyszyła i była ze mną. Moja mama skończyła szkołę podstawową na skrzypcach i to po niej odziedziczyłam pasję i zamiłowanie do muzyki.

    Wspomnij swą pierwszą szkołę i nauczycieli.

    Do szkoły zapisał mnie mój tato za namową pani od muzyki w przedszkolu, która powiedziała rodzicom, że warto rozwijać mój talent. Zawsze wykazywałam się muzycznie w przedszkolu. Mama bardzo chciała, żebym wybrała inny instrument, bo wiedziała, ile pracy i trudu kosztuje gra na skrzypcach, ale ja uparłam się, że muszę ciągnąć tradycję i nie było mowy o innym instrumencie. Dostałam się do szkoły przy Sosnowej 34 w Łodzi i przez pierwsze pięc lat uczył mnie profesor Cezary Kotarski. W szóstej klasie zaczęłam uczyć się u mojej kochanej profesor Izabeli Ceglińskiej, u której skończyłam także studia na Akademii Muzycznej w Łodzi. Moja profesor wiele mnie nauczyła i zawsze ode mnie dużo wymagała. Powtarzała, że im lepszy rycerz, tym cięższą nosi zbroję. Bardzo dobrze nam się współpracowało i była dla mnie zawsze jak przyjaciel. Kontakt utrzymujemy cały czas i myślę, że mimo ukończenia studiów, to nie koniec naszej współpracy. Miałam styczność z wieloma profesorami na akademii, kursach muzycznych i nie tylko. Zawsze jeździłam na konkursy i brałam udział w wielu różnych projektach. Po latach wiem, że to one najwięcej mnie nauczyły. Zyskałam doświadczenie, a współpraca z innymi szalenie mnie rozwinęła.

    Kiedy przyszły pierwsze sukcesy i koncerty?

    Ze sceną i koncertami profesorowie oswajali mnie od początku. Od klasowych występów po konkursy, więc byłam cały czas w formie. Pierwsze sukcesy to nagrody na konkursach w szkole podstawowej, potem jako sukces uważam najlepszy wynik na rekrutacji do akademii, dostanie się do zespołu Primuz, wejście do finału na I Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym imienia Krystyny Bacewicz, wyróżnienie na XX Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej imienia Kiejstuta Bacewicza, skończenie studiów z wyróżnieniem. Za sukces uważam także postęp, jaki poczyniłam podczas studiów. Dzięki orkiestrom i projektom zwiedziłam też kawałek świata, co również uważam za sukces. Nagrałam także parę płyt i muzykę do serialu. Wiele mnie to nauczyło. Nie wiem, czy chcę wyróżniać największe sukcesy. Każdy z nich, nawet mały, niewidzialny dla innych przybliżał mnie do celu, jakim jest bycie świetnym muzykiem z pasją.

    Czym jest dla ciebie Primuz?

    Ach! Kocham ten zespół całym sercem. Kocham ludzi, którzy ze mną grają, kocham zaangażowanie i serce jakie każdy wkłada we wszystkie projekty. Jestem wdzięczna, że mogę w tym uczestniczyć i mam wielki szacunek do naszego prowadzącego zespół profesora Łukasza Błaszczyka, który niesamowicie potrafi przekazywać wiedzę, dopracować najmniejszy szczegół i ogarnąć nasze niepokorne charaktery tak, że brzmienie staje się spójne, a my jesteśmy jednym, zgranym organizmem. Obecnie pracujemy nad nowymi projektami i jesteśmy na etapie zakładania fundacji, więc jeszcze będzie o nas głośno! Okazuje się, że świat muzyki jest mały i udaje się nawiązać wiele cennych kontaktów z wybitnymi muzykami estrady klasycznej i popularnej, takimi jak: Kevin Kenner, Adam Makowicz, Krzesimir Dębski, Zbigniew Wodecki, Alicja Majewska, Hanna Banaszak i wielu innych wspaniałych.

    Masz inne pasje?

    Kocham gotować! Uwielbiam śpiewać, tańczyć, uwielbiam zwierzęta i kiedyś jeździłam konno. Lubię podróżować. Piszę także swoje aranże i wiersze. Mój tata jest poetą i chyba po nim gdzieś to załapałam. Innym ważnym tematem bliskim memu sercu jest trening mentalny w muzyce i nie tylko. Napisałam na ten temat pracę magisterską i z autopsji wiem, że jest to bardzo cenny sposób nauki. Chciałabym stale nad tym pracować i uczyć tego innych. Efekty są niezwykłe.

    Jakie są twoje plany?

    Moje plany to nieustanne dążenie do bycia muzykiem z pasją, do bycia artystą, który ma coś do powiedzenia. Branie udziału w nowych ciekawych projektach, otwieranie się na nowe możliwości. Rozwijanie Primuza, bo jest to dla mnie jeden z najważniejszych projektów i wkładam w to całe swoje serce. Po prostu ciągłe rozwijanie się.

    Czego serdecznie ci życzę, dziękując za rozmowę.

    Udostępnij