• Pabianiccy medycy opowiedzieli ogólnopolskim mediom o fatalnej sytuacji w służbie zdrowia.

    Lekarze są wycieńczeni, nie widują swoich rodzin, narzekają na chaos i brak środków do walki z wirusem. Niektórzy w desperacji myślą nawet o kontakcie z chorą osobą, by przejść na kwarantannę.

    Ja się na to nie pisałem. Myślę coraz częściej o tym, żeby zdjąć maskę i przytulić któregoś z chorych i iść na kwarantannę. To największy koszmar, z którym przyszło nam się mierzyć mówi jeden z lekarzy ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w pabianickim szpitalu.

    Tak rozpoczyna się wstrząsający reportaż w TVN24. Przerażeni lekarze zgodnie mówią, że czas na alarmowanie rządzących już minął. Są zmuszeni do takiego trybu pracy, bo w szpitalu brakuje kadry. Pracuje u nas 600 osób, z czego co tydzień (z powodu kwarantanny) „znika” około 20% personelu. Tylko dobra wola wycieńczonych lekarzy i pielęgniarek powoduje, że szpital jest w stanie jakoś funkcjonować.

    Niestety, jedna osoba jest przydzielana do wielu zadań.

    Lekarz PCM: Pełniłem dyżur szefa SOR, ogarniałem dyżur na internie, a zaraz potem pojechałem w składzie karetki. Musiałem, bo nikogo innego do pracy nie było. Czujemy się, jakby była wojna. A przecież wszyscy wiedzieli, że na jesień będzie druga fala. Nie zagwarantowano nam żadnych dodatkowych środków, żebyśmy mogli poprawić sytuację kadrową

    W reportażu podjęto również temat przekształcenia oddziału rehabilitacji na zakaźny. Wojewoda dał im jeden dzień na zmiany. Ostatecznie szpital miał ich jednak pięć. Część chorych z nieukończoną rehabilitacją zostało wypisanych do domów. Łóżka dla tych w gorszym stanie powciskano na inne oddziały: urologię, neurologię i chorób wewnętrznych.

    W reportażu co do funkcjonowania szpitala żaden z lekarzy nie mógł wypowiedzieć się z imienia i nazwiska.

    W sprawie pandemii wypowiada się tylko wojewoda. Wszystko scentralizowane, żeby głosów krytyki nie było słychać. Ale my już nie chcemy krytykować. Jesteśmy w punkcie, w którym jesteśmy po prostu przerażeni kończy lekarz.

    Wojewoda Tomasz Bocheński twierdzi, że w województwie łódzkim ciągle są miejsca dla chorych na COVID19. Odnosząc się do zarzutów dotyczących złego przygotowania systemu opieki zdrowia na drugą falę koronawirusa, podkreślił, żesystem opieki zdrowotnej nie jest z gumy”. Zapewnia jednak, że sytuacja jest pod kontrolą

    Udostępnij