Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje

11 lutego przypada jedno z ulubionych świąt Polaków – tłusty czwartek. Jest to ostatni czwartek przed wielkim postem, w którym, wedle tradycji, dozwolone jest wielkie obżarstwo.

Tłusty czwartek to święto ruchome, zależne od daty Wielkanocy. Rozpoczyna ostatni tydzień karnawału – następny czwartek wypada po Środzie Popielcowej i należy już do okresu wielkiego postu. W kalendarzu pojawia się między 29 stycznia a 4 marca. Dawniej nazywany był także „mięsopustem”, „zapustami” czy „karnawałem”.

Tradycji tłustego czwartku należy szukać już w czasach pogaństwa. Wtedy był to dzień, w który celebrowano nadejście wiosny. Świętowanie polegało głównie na spożywaniu tłustych potraw. Jedzono mięsa i pączki z ciasta chlebowego nadziewane słoniną. Strawę popijano obficie winem.

Ciekawą, lokalną historią są dawne obchody tłustego czwartku na ziemiach Małopolski. Święto nazywano „combrowym  czwartkiem”. Jak mówi legenda, nazwa ta pochodzi od nazwiska krakowskiego burmistrza, który żył w XVII wieku. Comber, będący najprawdopodobniej postacią fikcyjną, miał być człowiekiem złym i surowym dla handlarek z rynku. Tyran zmarł w tłusty czwartek, a w każdą rocznicę jego odejścia przekupki urządzały huczną zabawę.

Dawniej w naszym kraju objadano się pączkami ze słoniną, boczkiem i mięsem. Były one zagryzką do wódki, która obficie lała się w tym dniu polskich domach. Współcześnie najpopularniejsze są jednak pączki w wersji na słodko oraz obsypane cukrem pudrem faworki, zwane w niektórych regionach chrustem. Zwyczaj przyrządzania i jedzenia słodkich pączków pojawił się w Polsce około XVI wieku. W niektórych ukrywano migdał lub orzech – ten, kto na niego trafił, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem.

Jedzmy więc dzisiaj słodkości bez żadnych wyrzutów sumienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *