Niebezpieczne torowisko!

Napisał do nas Czytelnik zdenerwowany stanem torowiska na Zamkowej.

„Ponad dwa miesiące temu pisałem do Was, że jako mieszkaniec Pabianic nie mogę się doczekać, kiedy rozpocznie się generalny remont ulicy Zamkowej, zwłaszcza na odcinku między Reymonta a Poniatowskiego. Na wysokości bloku przy Zamkowej 48A była wówczas ogromna wyrwa w jezdni wypełniona kamieniami i wystającymi drutami. Prosiłem wówczas na waszych łamach, żeby miasto zadbałoby o załatanie tej dziury albo chociaż postawiło pachołek, żeby nikt w nią nie wjeżdżał…

Tak też się stało. Dzień po ukazaniu się „migawki ze słuchawki” w waszym tygodniku na Zamkową przyjechały odpowiednie służby, które dziurą się zajęły. Pomijam fakt, że zasypanie jej ziemią i uklepanie butami to mało profesjonalna technika, ale lepszy rydz niż nic. Przy zasypanej dziurze postawiono pachołek. Niestety, nie wiadomo czemu nie stał tam zbyt długo.

Po dwóch miesiącach dziura w jezdni jak wielka była, tak wielka jest. Na dodatek kierowcy pędzący samochodami po torowisku uszkadzają je jeszcze bardziej. Wczoraj (23 marca) jeden z kierowców, jadąc torowiskiem, sprawił, że część asfaltu oderwała się od nawierzchni i poleciała w stronę zaparkowanego przy Zamkowej samochodu.

Moje auto zostało uszkodzone. Gdzie ja mam to teraz zgłosić? Mam iść od razu do Urzędu Miejskiego, bo chyba miasto jest odpowiedzialne za stan ulicy Zamkowej i torowiska? Może lepiej by było wyłączyć torowisko z ruchu do czasu remontu. Tak jak na ulicy Warszawskiej. Ruch na Zamkowej byłby wolniejszy, byłoby bezpieczniej i przede wszystkim byłoby mniej uszkodzonych aut zaparkowanych na Zamkowej niedaleko torowiska…”