• Remont głównej sali MOK-u będzie o ćwierć miliona droższy niż pierwotnie planowano.

    Roboty w Miejskim Ośrodku Kultury wystartowały w wakacje. Główna sala jest zamknięta i dziś wygląda jak po przejściu tornada. Do wymiany idzie niemal wszystko: podłoga, sufity, scena, oświetlenie, kotary, tapeta. Zostają gołe ściany. Remont był konieczny. Główna sala nie spełniała wymogów przeciwpożarowych. Strażacy wiele razy ostrzegali, że zamkną ją definitywnie.

    Sala widowiskowa przejdzie metamorfozę. Kwestia tylko w cenie. Początkowo wyliczano ją na 600 tysięcy zł. Szybko kwota wzrosła do półtora miliona. Okazuje się, że to również za mało. Z kasy miasta na remont MOK-u pójdzie kolejne ćwierć miliona. Skąd ten wzrost kosztów?

    – Ta część budynku powstała w 1906 roku. Ostatni remont przeszła trzydzieści lat temu. Substancja budynku jest bardzo stara. Okazuje się, że jej stan jest gorszy niż się spodziewaliśmy. Na przykład planowaliśmy zerwać i wymienić deski podłogowe. Ale okazało się, że drewniana podłoga jest tak zniszczona, że musimy ją zastąpić betonową wylewką, a to kosztuje – wyjaśnia dyrektor Maria Wrzos-Meus…

     

    Więcej w papierowym wydaniu NŻP nr 45/2017

    Udostępnij