• W niedzielę, 7 sierpnia, z Pabianic wyruszyła misja humanitarna do ukraińskiego Czernihowa. Fundacja „Wstań i Chodź” zawiozła do zniszczonego przez Rosjan miasta blisko tonę darów.

    Czernihów leży ponad 140 km za Kijowem, w odległości około 60 km od ukraińsko-białoruskiej granicy. To właśnie tam w niedzielę o godz. 12.00 pabianicka fundacja „Wstań i Chodź” wysłała misję humanitarną. Z naszego miasta bus zabrał żywność, pieluchy dla dzieci, koce, ubrania, środki higieny i chemię gospodarczą.

    Część darów przekazał pabianicki KOD. Reszta pochodziła z własnych zbiórek fundacji. Koszty paliwa częściowo sfinansował  KZ zbór Społeczność Chrześcijańska Pabianice.

    O godz. 19.00 bus stawił się w magazynie stowarzyszenia „Folkowisko” w Cieszanowie w Podkarpackiem. Tam dzięki pomocy zaprzyjaźnionemu z „Wstań i Chodź” Stowarzyszeniu Służb Antyterrorystycznych IZER został dopakowany m.in. w środki do dezynfekcji, gumowe rękawiczki, cewniki czy pieluchy dla dorosłych. O 22.00 przejechał przez przejście graniczne Budomierz-Hruszów.

    Z przejścia zabrałem do Lwowa kobietę, której mąż nie mógł przekroczyć granicy. O północy dotarłem do miasta, gdzie zawiozłem dwie paczki darów dla rodziny jednego z przyjaciół naszej fundacji – relacjonuje Przemysław Łatkowski z fundacji „Wstań i Chodź”, który zawiózł dary do Ukrainy. – Do Kijowa było spokojnie. Dalej coraz więcej barykad i ukraińskich żołnierzy…

    Dary z Pabianic trafiły do fundacji charytatywnej „Anioł Północy” z Czernihowa, która pomaga osieroconym dzieciom i osobom starszym pozbawionym mieszkania. „Anioł Północy” wspiera także ukraińską armię w obwodzie czernihowskim.

    W trakcie rozpakowywania darów od „Wstań i Chodź” obecna była miejscowa telewizja.

    – Później z paczką z żywnością i chemią pojechałem do Malyi Lystven, do rodziny Oksany, jednej z podopiecznych naszej fundacji – opowiada Łatkowski. – Gdy wróciłem do Czernihowa, pokazano mi miejsca, gdzie były bombardowania. Zniszczenia, które widać gołym okiem, są ogromne. Ale jeszcze większe są te, których nie widać. Ludzkie tragedie, ból i rozpacz. Jedyne, co teraz można zrobić, to pomóc tym, którzy stracili wszystko i dać im odrobinę nadziei na to, że nie są sami. Odrobinę nadziei, którą widać w oczach ludzi, którzy często w długich kolejkach czekają, aby otrzymać odrobinę jedzenia. Takie doświadczenie zmienia perspektywę patrzenia na to, co w życiu jest ważne. I nie są to pieniądze, władza, stanowisko czy wygodne życie. Jest to drugi człowiek, który potrzebuje naszej pomocy.

    Bus do Pabianic wrócił we wtorkowe (9 sierpnia) popołudnie. Fundacja już planuje kolejne wyjazdy.

    W Czernihowie potrzeba właściwie wszystkiego. Żywności, chemii… Sytuacja w mieście jest bardzo trudna. Mieszkańcy stracili dobytek całego życia i dach nad głową. Nie mają nic, nie mogą pracować. Wszystko pogarsza bliskość białoruskiej granicy. Jest niestabilnie – podkreśla Przemysław Łatkowski. – Ci ludzie są w ogromnej potrzebie, będziemy organizować więc kolejne wyjazdy. Następny w przeciągu tygodnia. Jeśli ktoś chciałby pomóc nam w pomaganiu ofiarom wojny, będziemy bardzo wdzięczni. Dzięki Bogu, w naszym mieście jest sporo osób o wielkim sercu. Dziękujemy wszystkim, którzy nam do tej pory pomagali i zachęcamy do kontaktu tych, którzy zechcą pomagać.

    Osoby, które zechciałyby wesprzeć fundację i wspomóc jej misję pomocy Ukrainie, mogą kontaktować się poprzez facebookowy profil (https://www.facebook.com/wstanichodz) lub bezpośrednio pod nr tel.: 535-273-767.

    foto i wideo: Przemysław Łatkowski

    Udostępnij