• Są na tym świecie wrażliwi na los zwierząt ludzie. Wolontariuszka Justyna jest jedną z nich.

    Do redakcji trafił list od aktywnej wolontariuszki, która walczy z bezdomnością zwierzaków. Oto jego treść.

    Prawie połowa Polaków to właściciele  psów lub kotów. Ale nie zmienia to faktu, że problem psiej i kociej bezdomności pogłębia się z roku na rok, a inflacja tylko potęguje skalę tego smutnego zjawiska. Coraz więcej osób publikuje w social mediach błagalne apele o finansową pomoc w leczeniu swoich pupili, jednak spory procent „serdecznych opiekunów” po prostu wyrzuca chore i stare zwierzaki na pastwę losu…

    Jak wiadomo, w Pabianicach działa kilka fundacji prozwierzęcych, nie licząc schroniska przy ul. Partyzanckiej (część zwierzaków ląduje w łódzkim schronisku przy ul. Marmurowej), oraz kilkudziesięciu wolontariuszy, nie licząc ludzi pomagających doraźnie i niezrzeszonych w żadnej organizacji. Osoby te robią, co w ich mocy, żeby ulżyć ciężkiej doli prawie 3.000 bezdomnych zwierząt rocznie.

    To oni wyłapują i zanoszą do weterynarzy na sterylizację, karmią, stawiają zimowe domki, leczą we własnym zakresie lub organizują bazarki finansujące to leczenie. Niestety, równoległe toczą nierówną walkę z bezduszną biurokracją.

    Administracje osiedlowe wbrew Ustawie o ochronie zwierząt z dnia  21 sierpnia 1997 utrudniają pomoc, np. likwidując budki zimowe. Takie postępowanie argumentują rzekomymi skargami mieszkańców na nieporządek. Natomiast dział ochrony środowiska przy Urzędzie Miejskim odsyła niezrzeszonych wolontariuszy do schroniska na ul. Partyzancką, gdzie, co prawda, bezdomne zwierzęta są bezpłatnie sterylizowane, ale już koty po zagojeniu ran wypuszcza się znowu na „wolność”. W ten oto sposób toczy się błędne koło…

    Rzucanie kłód pod nogi wolontariuszom jest bezsensowne i nieetyczne, ponieważ to właśnie oni walnie wspierają organizacje non-profit. Pomijając już fakt, że bardzo zniechęcają do pomagania w ogóle. A fundacje – prowadzone przez obdarzonych doświadczeniem i dużą empatią profesjonalistów – zasługują na ogromne poparcie.

    Dzięki ogłoszeniom, np. pabianickiej organizacji Kundel Bury, rozpowszechniona jest w mediach społecznościowych informacja, że gmina Pabianice od kilku lat w całości refunduje zabieg sterylizacji i kastracji właścicielskich psów oraz kotów. Problem zwierzęcej bezdomności nie skończył się razem z wakacyjnymi porzuceniami. Za oknem robi się coraz chłodniej i żyjące na „wolności” zwierzaki zaczną ginąć nie tylko z głodu…

    wolontariuszka Justyna

    Udostępnij

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *