• News will be here
  • Dzień Ojca jest jednym z ważniejszych świąt obchodzonych w każdym domu.  Z tej okazji córka porozmawiała z tatą Pawłem Lewickim, nauczycielem.

    Czy Dzień Ojca jest dla Ciebie ważnym świętem?

    Oczywiście. To fajny dzień, chociaż Dzień Ojca mam praktycznie od prawie 26 lat. To w sumie już tysiące dni bycia ojcem, ale to na pewno wyjątkowa okazja do spędzenia czasu z własnym dzieckiem.

    Czy w Twoim ojcostwie czerpiesz z postawy własnego ojca?

    Mój tata to niezwykle spokojny człowiek. Obaj uważamy, że nadmierne emocje są złym doradcą. Naszą dewizą, szczególnie w trudnych sytuacjach, jest zdanie: „Będzie dobrze”, więc taka postawa zdecydowanie nas łączy.

    Co sprawia Ci największą radość w byciu ojcem?

    Bardzo lubię drobne przyjemności, niedzielne poranki w piżamie i z jajecznicą na śniadanie, której podobno jestem mistrzem. Lubię wspólne wyjścia na lody, pracowite soboty na działce i to, co trochę „szalone”, czyli na przykład nasze wyjazdy na koncerty. Ale… i tak śpiewasz głośniej ode mnie (śmiech).

    Jakie jest Twoje największe marzenie?

    Mam ich kilka. Od dziecka marzyłem, by być zawodowym kierowcą TIR-a. Z wiekiem trochę się zmieniło i chciałbym mieć raczej… motocykl. Marzy mi się też, żeby „wyrwać się” z bloków i kupić mały domek na wsi. A w środku, ponieważ bardzo lubię słuchać muzyki, zainstalowałbym świetne nagłośnienie.

    Czy zatem muzyka jest Twoją pasją?

    Słucham muzyki od najmłodszych lat, np. AC/DC jest moją „pierwszą miłością” artystyczną. Ale nie tylko. Lubię też twórczość Joe Cockera, Dire Straits, Queen oraz polski, nieśmiertelny Perfect. Tak na marginesie, to właśnie koncert Markowskiego i spółki był pierwszym w moim życiu. Posiadam też sporą kolekcję płyt winylowych i CD. Często lubię posłuchać muzyki trochę głośniej, aby poczuć się trochę jak na występie na żywo.

    Czy to Twoja jedyna pasja?

    Lubię też majsterkować. Muszę się pochwalić, że wszystkie meble w moim domu wykonałem samodzielnie. Pasjonuje mnie też motoryzacja. Uwielbiam auta. Lubię prowadzić samochód, ale też z chęcią oglądam programy motoryzacyjne TVN Turbo.

    Co, według Ciebie, jest najważniejsze w byciu „głową rodziny”?

    Nie czuję się „monarchą”. Wspólnie jesteśmy raczej „demokratami”. W naszej małej, trzyosobowej rodzince każdy jest tak samo ważny. Respektujemy poglądy i potrzeby każdego z nas, „przymrużamy oko” na nasze słabości i możemy zawsze na siebie liczyć. 

    Niedawno zostałeś wybrany dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 15. Jak myślisz, czy doświadczenie bycia tatą pomoże Ci w jakiś sposób pełnić tę funkcję?

    Ojej, to trudne pytanie. Wiem, że relacje z młodymi ludźmi są bardzo ważne. Czasami, gdy ucznia boli brzuch, trzeba zrobić herbatę. Innym razem warto powiedzieć, trochę jak do własnego dziecka: „Będzie dobrze”. Na pewno będzie tutaj ważna odpowiedzialność, zrozumienie, a także… cierpliwość do „trochę” większej szkolnej „rodziny”. Mam nadzieję, że sobie poradzę. Ale i tak wszystko będzie jasne od września.

    Czego życzyłbyś innym ojcom z okazji ich święta?

    Życzę ojcom, aby mogli obserwować, jak ich dzieci, „wychodzące spod rodzicielskich skrzydeł”, spełniają swoje marzenia, odnajdują swoją życiową drogę,  spotkają mądrych i dobrych ludzi.

    Dziękuję za rozmowę, tato.

    Dziękuję, córko. 

    Rozmawiała: Karolina Lewicka

    foto: zbiory własne

    Udostępnij

    Jeden komentarz

    1. Wspaniałą relacją między ojcem a córką. Czuć że to super rodzina🫠

    Możliwość komentowania została wyłączona.