• News will be here
  • 21 lipca w Muzeum Miasta Pabianic odbyły się wakacyjne zajęcia, które przeniosły mieszkańców do czasów PRL.

    Początek „podróży w czasie” stanowiło obejrzenie zbiorów zdjęć miejsc bardzo dobrze znanych w Pabianicach, ale wykonanych w PRL-u. Rodzice oraz dziadkowie z łatwością znajdywali na nich bardzo dobrze im znane osiedla, ulice, archiwalne zdjęcia szkół, do których uczęszczali, a także zakładów pracy swoich najbliższych.

    Zwiedzanie wystawy było okazją do wspomnień, którymi wymieniali się pabianiczanie obecni w muzeum. Obejrzeć można było m.in. plakaty popularnych wówczas filmów i seriali, jak np. „Miś” czy też „Czterej pancerni i pies”. W gablotach podziwiano sprzęty – dawne aparaty fotograficzne czy też kasety wideo.

    Następnym etapem sentymentalnej podróży było zwiedzenie odtworzonego PRL-owskiego mieszkania. Większość eksponatów pochodziła z prywatnych zbiorów pabianiczan. Oglądając je, najmłodsi mieli możliwość wykazania się swoją wiedzą i sprawdzenia, czy znają przedmioty codziennego użytku, dziś określane jako „legendarne” lub „kultowe”. Dorośli od czasu do czasu wspomagali najmłodszych w rozpoznawaniu takich „skarbów” jak: syfon (który miewał kształt pingwina) i naboje do niego czy prodiż. Niektórzy dorośli przyznali, że używają tych przedmiotów do dziś! Pojawił się również młynek do kawy lub pieprzu.

    Zaskoczeniem dla najmłodszych okazał się telefon – bez dotykowego ekranu, a z tarczą do wybierania numerów. Sentyment dorosłych obudziła również pralka „Frania” i buty „Relaksy”. Najmłodsi dowiedzieć się mogli o przydziałach na kartki oraz PRL-owskich kolejkach. Przyjrzeć się mogli również gramofonowi (jeszcze działa), a także „archaicznemu” telewizorowi, w którym wówczas były tylko dwa kanały. Nie było też do niego pilota, a programy zawsze musiały zmieniać… dzieci.

    Obejrzeć można było również pokój dziecięcy. Znalazły się w nim np. samochodziki, które wówczas były bardzo trudno dostępne, radio z odtwarzaczem kaset magnetofonowych. Zabawki, jak dowiedzieli się najmłodsi, były inne, nieinteraktywne, mniej kolorowe. Wyjątkiem okazała się być może tylko gra wykorzystująca działanie układu elektrycznego. Zaskoczeniem dla młodych okazać się mógł też  dzienniczek ucznia czy też szkolne fartuszki. Łyżwy natomiast okazały się wyglądać trochę inaczej niż dziś. Ciekawość wzbudziły natomiast piłkarzyki oraz dawny komputer.

    Dalsza część spotkania odbyła się w plenerze. Pabianiczanie, w zależności od wieku,  mogli poczuć się, jak w czasach młodości lub poznać kultowe gry podwórkowe. Mieli możliwość zagrania w piłkę nożną, a także w klasy i gumę.

    To była bardzo fajna lekcja historii.

    foto: red.

    Udostępnij