• W środę (7 grudnia) w Oddziale ZNP w Pabianicach zapalono pierwszą świecę chanukową. Prelegentami na spotkaniu byli aktor Teatru Żydowskiego Henryk Rajfer oraz tenor Juliusz Ursyn Niemcewicz.

    Po zwycięskim powstaniu Machabeuszy w 164 r. p.n.e. w zbeszczeszczonej przez pogan Świątyni Jerozolimskiej zapłonęło na nowo światło menory. Stał się cud, bo oliwa, która miała wystarczyć na jeden dzień, płonęła przez dni osiem. Na pamiątkę tego wydarzenia Żydzi na całym świecie obchodzą Chanukę – Święto Świateł.

    Tradycja nakazuje „upubliczniać cud” i tak właśnie stało się przedwczoraj w Pabianicach. Organizatorem tego wyjątkowego spotkania było Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce oraz Pabianicki Sztetl.

    Dzisiejsze spotkanie jest wyjątkowe, ponieważ jeszcze nigdy nie zapalałam świecy chanukowej w Pabianicach. Bardzo cieszę się, że jesteście – powitała na wstępie Magdalena Avigail Jureńczyk z Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce Oddział w Łodzi. Jest prawnuczką pabianickiego rabina, więc… – Przenieśliśmy się myślami nie tylko do starożytnej Jerozolimy, ale także do przedwojennych Pabianic, gdzie chanukije paliły się w każdym żydowskim domu.

    Była to druga od 80 lat (z powodu II wojny światowej i wydarzeń po niej) Chanuka w Pabianicach. Rozpoczęła się, jak zapowiedziała Magdalena Jureńczyk, uroczystym zapaleniem świecy chanukowej, któremu towarzyszyły trzy tradycyjnie błogosławieństwa po hebrajsku i polsku.

    Chanuce zawsze towarzyszyła muzyka, ale nikt o tym nie pamięta. Starsi nie śpiewali, to dzieci były uczone pieśni. Tworzono nawet specjalne grupy najmłodszych. To właśnie one najmocniej przeżywały święto Chanuka – mówili prelegenci.

    Zgromadzeni na spotkaniu pabianiczanie mogli usłyszeć najbardziej znane pieśni, m.in. „Chanuka, och, Chanuka” w wykonaniu Henryka Rajfera i Juliusza Ursyna Niemcewicza.

    Nie zabrakło też nawiązania do tak ważnego obecnie tematu wojny i pokoju.

    Bardzo lubię nawiązywać do faktów historycznych. Pretekstem może być to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Powinno się nieść światło pokoju, a nie wojny, ognia wyjaśniali prowadzący spotkanie.

    Nawiązano też do tematu cudów chanukowych oraz miłości. Komentarzem muzycznym było wykonanie przez Niemcewicza utworu „W chanukowy wieczór”.

    Pomiędzy kolejnymi częściami wykładu zgromadzeni na spotkaniu pabianiczanie mogli sprawdzić swoją wiedzę na temat Chanuki i kultury żydowskiej, odpowiadając na często podchwytliwe pytania prelegentów.

    Henryk Rajfer opowiedział również o żydowskim kabarecie, a co za tym idzie nie zabrakło żartów, czasem również kontrowersyjnych. Widownia przyjęła je z ogromnym entuzjazmem. 

    Całe spotkanie było okraszone dużą dozą muzyki. Oprócz utworów żydowskich goście usłyszeli także polsko-, a nawet włoskojęzyczne. W repertuarze pojawiły się m.in. „Żyłem jak chciałem”, które znamy z wykonania Zbigniewa Wodeckiego, czy też „Usta milczą, dusza śpiewa” Jana Kiepury. Wybrzmiał także słynny z opery „Skrzypek na dachu” utwór „Gdybym był bogaczem”. Wyśpiewano wspólnie żydowskie pozdrowienie „Hevenu shalom alechem”.

    Cudem chanukowym tego dnia był… wspólny taniec Henryka Rajfera z jedną z słuchaczek. Uczestnicy wczorajszego spotkania spróbowali również chanukowych wypieków, czyli latkesów – odpowiednika naszych pączków.

    Wydarzenie zrealizowane dzięki dotacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

    foto: red., Pabianicki Sztetl

    Udostępnij