Po ponad sześciu dekadach zakończyło swoje istnienie Koło Filatelistyczne Polskiego Związku Filatelistów w Pabianicach. To symboliczny koniec epoki, w której znaczki pocztowe były nie tylko oknem na świat, ale i nośnikiem pasji, wiedzy i przyjaźni. Opowiada o tym Seweryn Grambor.
31 marca 2025 roku decyzją zarządu i ostatnich członków oficjalnie rozwiązano pabianickie Koło, które miało swoją siedzibę w Osiedlowym Domu Kultury Pabianickiej Spółdzielni Mieszkaniowej przy ul. Łaskiej 46/48. Ostatnim prezesem był Jerzy Bal, członek od 1979 roku, który funkcję prezesa objął na początku lat 90.

W latach swojej świetności Pabianice mogły pochwalić się ponad tysiącem aktywnych filatelistów zrzeszonych aż w 17 kołach. Koło „Miasto” liczyło około 600 członków, a poza nim działały też koła szkolne i zakładowe. Spotkania odbywały się regularnie w lokalach klubowych, kawiarniach „Murzynek” i „Juvenia”, a także w sklepie filatelistycznym przy ul. Karolewskiej. Była to prawdziwa społeczność – zżyta, otwarta i zaangażowana.
Największym sukcesem Koła była zorganizowana w 1989 roku wystawa „Juwenis X” w salach Muzeum Miasta Pabianic – wydarzenie uświetniające 25-lecie działalności, które otworzył ówczesny prezydent miasta Radosław Januszkiewicz. To były czasy, gdy znaczki pocztowe cieszyły się ogromnym prestiżem, a filatelistyka była powszechnym i szanowanym hobby, przekazywanym z pokolenia na pokolenie.


Pamiętam swój pierwszy kontakt z Kołem. Jako dziecko zafascynowane numizmatyką trafiłem tam z ojcem i jego kolegami Bohdanem Klatem, Jerzym Małychą, Edwardem Trzeszczakiem i Czarkiem Nowakiem. Byłem jedynym nastolatkiem wśród starszych, doświadczonych kolekcjonerów. Nie zapisałem się wtedy do Koła, bo interesowały mnie monety, nie znaczki – ale to właśnie tam, w latach 90., biło serce pabianickiego świata kolekcjonerskiego. To tam kupiłem swoją pierwszą „Małą Kolumnę Zygmunta”, 10-złotową monetę z 1966 roku, u pana Kozłowskiego, którego sklep mieścił się wtedy przy Karolewskiej. Przez lata z wieloma filatelistami utrzymywałem przyjacielskie relacje. Odwiedzałem ich w domach, oglądałem kolekcje, słuchałem opowieści, wymieniałem się. To byli ludzie z pasją, którą dziś trudno spotkać.
Niestety, świat się zmienia. Spadek tradycyjnej korespondencji, cyfryzacja, zanik klubów młodzieżowych, harcerstwa i innych środowisk, które kiedyś pielęgnowały takie zainteresowania, wszystko to sprawiło, że filatelistyka zeszła na dalszy plan. Dla wielu młodych świat znaczków jest już tylko wspomnieniem z dzieciństwa ich dziadków. Brakuje też promocji – wystaw, spotkań, konkursów, które kiedyś potrafiły rozpalić wyobraźnię.

Dziś w Kole pozostało już tylko pięciu bardzo zasłużonych członków: Jerzy Bal, Andrzej Ojrzyński (członek koła PZF od 1958 roku), Jarosław Biskupski (członek koła PZF od 1981 roku), Zygmunt Sygdziak (członek koła PZF OD 1982) i Krzysztof Szmytka (członek koła PZF od 1977). To oni podjęli trudną decyzję o zamknięciu Koła.
Gdy Jerzy Bal poinformował mnie o rozwiązaniu Koła, poczułem wielki smutek. Od lat odwiedzałem to miejsce regularnie – z sentymentu, z szacunku, z potrzeby pielęgnowania pamięci. Gdyby nie ten artykuł, zamknięcie mogłoby przejść bez echa. Ale nie mogłem na to pozwolić. Piszę te słowa z wdzięcznością dla wszystkich pabianickich kolekcjonerów – tych żyjących i tych, którzy już odeszli. Zbierali znaczki z pasją, cierpliwością i sercem. To oni tworzyli społeczność, której ślad warto zachować.

Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować za wyjątkowy gest – otrzymałem w darze kroniki Koła Filatelistycznego. To bezcenny dokument lokalnej historii i kolekcjonerskiego ducha naszego miasta. Będę je pieczołowicie przechowywał. Tak jak oni przez lata przechowywali znaczki, które łączyły ludzi, pokolenia i pasje.
Seweryn Grambor
Pabianice – Ocalić od Zapomnienia







