Reaktywowany w tym roku budżet obywatelski Pabianic, który miał być świętem lokalnej demokracji, stał się źródłem ostrych sporów. Od momentu rozpoczęcia głosowania w internecie rozgorzała dyskusja o zasadach, uczciwości i politycznych wpływach.
Pierwsze wątpliwości pojawiły się już 4 listopada, dzień po starcie głosowania. Na facebookowym profilu Spotted:Pabianice opublikowano post, w którym mieszkaniec zwraca uwagę na brak weryfikacji głosu: „Po oddaniu głosu nie ma żadnego systemu potwierdzania. W poprzednich budżetach było potwierdzanie mailem. Oczywiście to nie uniemożliwia kombinacji, ale mocno je utrudnia. Nikt w Urzędzie Miasta nie wpadł na to, że wystarczy iść po klatkach schodowych, spisywać nazwiska i głosować? No chyba, że ktoś z góry założył, że właśnie tak to ma wyglądać”.
Na te zarzuty zareagował radny miejski Gracjan Majewski, członek zespołu ds. reaktywacji budżetu obywatelskiego, pisząc w komentarzu: „Tak założył ustawodawca. Nie pozwolił nam (samorządowi) na ustanowienie żadnego skutecznego mechanizmu kontroli oddawania głosów i weryfikacji statusu mieszkańca. Sądy uchylały nawet możliwość sprawdzania po numerze PESEL… Niestety, ale Rada Miejska może tylko tyle, na ile pozwolił jej Sejm i Senat w ustawie”.
Z wypowiedzią radnego polemizowała Aneta Banasiak, działaczka znana m.in. z Pabianickiego Alarmu Smogowego, współautorka jednego z projektów do BO: „Panie Gracjanie, znowu cała Polska może coś zrobić, a u nas jak zwykle mamy inne prawo. Proszę się zastanowić, jak to jest możliwe, że w innych miastach można podawać PESEL, a u nas w Pabianicach nie? Czy naprawdę uważa Pan, że znowu cała Polska łamie prawo, tak jak z tymi limitami?”.
Do dyskusji włączył się także Michał Olejniczak związany ze stowarzyszeniem Teraz Pabianice, którego członkowie również złożyli projekty do tegorocznego BO: „To, że Pabianice nie umieją czegoś zrobić, nie oznacza, że nie można. Po prostu to oznacza, że tego nie umiecie. Poza tym proszę się zapoznać z aktualnym orzecznictwem, a w szczególności z wyrokiem WSA w Warszawie z 7 listopada 2024 V SA/Wa 1657/24. W nim dopuszczono także identyfikację przez PESEL. Przepis ustawy mówi jedynie, że to Rada ma ustalić zasady”.
Kolejne kontrowersje dotyczyły promocji projektów przez radnych i organizacje. 4 listopada radny Marcin Krebs z ugrupowania Projekt Pabianice opublikował na Facebooku grafikę zachęcającą do głosowania na dwa projekty złożone przez członków jego stowarzyszenia. Pod postem pojawił się komentarz Gracjana Majewskiego: „Z tego, co pamiętam, to regulamin BO wyraźnie wskazuje, że projektodawcą, jak i uczestnikiem w całej procedurze, może być wyłącznie mieszkaniec. W sposób niedający pola do interpretacji, regulamin wskazuje również, kto w jego rozumieniu jest mieszkańcem. Wskazywane projekty nie są Projektu, bo zwyczajnie być nie mogą. To naruszenie regulaminu, które wygląda na obchodzenie przepisów. Ta grafika podważa zaufanie mieszkańców do instytucji publicznych. Nie upolityczniajmy jednego z nielicznych narzędzi partycypacji społecznej”. Krebs odpowiedział ostro: „Zejdź na ziemię. Zgodnie z regulaminem projekty zostały złożone przez mieszkańca, w tym wypadku moją osobę. Pracowało nad tym kilka osób. Jestem częścią stowarzyszenia, utożsamiam się z nim, inni członkowie utożsamiają się ze zgłoszonymi projektami, więc promujemy te pomysły jako nasze. Nie mam potrzeby promować ich jak swoje. Nie liczę, że ktoś mi pomnik za nie postawi, a chyba ostatecznie chodzi o to, by ten budżet był dla wszystkich. Czy nie? Czy ten „problem” widzisz tylko u nas? Bo ja widzę, że kilka podobnych podmiotów działa tak samo”.
Majewski ripostował, że w jego ocenie to wciąż naruszenie zasad, a Krebs ironicznie dopytywał, czy problem zniknie „gdyby napisać, że Projekt Pabianice jest partnerem projektu”.
Podobnych sporów w sieci było więcej. Krytykowano m.in. używanie logotypów na grafikach promujących projekty oraz fakt, że prezydent Grzegorz Mackiewicz na swoim prywatnym profilu udostępniał posty zachęcające do głosowania na konkretny projekt. Emocje wzbudziło też ujawnienie przez ratusz cząstkowych wyników głosowania 6 listopada. Niektórzy uznali to za nieuczciwe działanie, które m.in. pozwala zmobilizować do głosowania konkretne „elektoraty”. Zastrzeżenia dotyczą również promowania niektórych projektów w szkołach, mimo że te same placówki złożyły własne wnioski do BO.
Przypomnijmy, że w tegorocznej edycji pabianickiego budżetu obywatelskiego złożono 33 projekty o łącznej wartości ponad 8,5 mln zł. Po weryfikacji do głosowania dopuszczono 26 propozycji – od placów zabaw, przez półkolonie i wydarzenia kulturalne, po inwestycje drogowe i rekreacyjne.
Głosowanie trwa do 18 listopada (godz. 17.00). Głosy można oddać elektronicznie (przez stronę pabianice.konsultacjejst.pl i aplikację mMieszkaniec) lub tradycyjnie (w urnie ustawionej w Urzędzie Miejskim przy ul. Zamkowej 16). Wyniki mają zostać ogłoszone najpóźniej 26 listopada.
Reaktywacja budżetu obywatelskiego miała ożywić i zaangażować pabianiczan. Udało się. Choć chyba nie w taki sposób, jak oczekiwali organizatorzy…





