Pabianiczanin Szymon Wachulec podarował innemu człowiekowi szansę na drugie życie.
Po 9 latach od rejestracji w bazie dawców szpiku Szymon dowiedział się, że może pomóc swojemu „genetycznemu bliźniakowi”. Bez wahania podjął decyzję o przekazaniu komórek macierzystych. Pabianiczaninowi pomoc nie jest obca, gdyż jest zasłużonym honorowym dawcą krwi oraz społecznikiem – członkiem zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża w Pabianicach.
Będąc jeszcze uczniem Zespołu Szkół nr 3 im. Legionistów Miasta Pabianic, w 2016r. w trakcie akcji charytatywnej zorganizowanej w szkole przez nauczycielki Joannę Księżyk i Katarzynę Kozłowską-Marks zarejestrował się do bazy fundacji DKMS jako potencjalny dawca szpiku. Wtedy też właśnie pobrany został od niego materiał genetyczny.
Po 9 latach 10 września otrzymał informację, że został odnaleziony jego „brat bliźniak genetyczny”, który potrzebuje pomocy. Bez wahania podjął decyzję o rozpoczęciu procedury ratującej życie i zdrowie. Szymon Wachulec został poddany kompleksowym badaniom, aby potwierdzić stuprocentową zgodność genetyczną z mężczyzną będącym w potrzebie. Tydzień później dowiedział się o pełnej zgodności.
30 października po potwierdzeniu stanu zdrowia kwalifikującego do zabiegu zdecydował się na oddanie szpiku metodą z krwi obwodowej, która wymagała odpowiedniego przygotowania. Jednym z elementów przygotowań do oddania szpiku wskazaną metodą było przyjmowanie zastrzyków czynniku wzrostu G-CSF. Podawany dawcy szpiku powoduje uwolnienie krwiotwórczych komórek macierzystych ze szpiku kostnego do krwiobiegu. Dzieje się to poprzez stymulowanie ich podziału oraz zmniejszenie przyczepiania się do szpiku. W efekcie w ciągu kilku dni przyjmowania preparatu liczba komórek macierzystych we krwi dawcy wzrasta kilkukrotnie, co umożliwia ich pobranie z krwi obwodowej metodą aferezy.
Po pięciodniowej kuracji zastrzykowej 13 listopada o 7.30 Szymon zgłosił się do WWCOiT im. Mikołaja Kopernika w Łodzi Kliniki Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych, w której zostały pobrane od niego komórki macierzyste. Pięciogodzinny zabieg przebiegł bezpiecznie, pomyślnie i bezboleśnie dla dawcy. Po udanym przeszczepie otrzymał legitymację oraz odznakę „dawcy przeszczepu’’, a po tygodniu od oddania szpiku otrzymał przesyłkę od fundacji DKMS z podziękowaniami i symbolicznym aniołem, którym jest dla swojego biorcy.
Jak podkreślił Szymon Wachulec: – To wspaniałe uczucie żyć ze świadomością, że przyczyniłem do uratowania życia innemu człowiekowi. Każdy dawca powinien być z siebie dumny, ponieważ nie ma nic cenniejszego od podarowania nadziei rodzinie, bliskim biorcy na życie. Jeśli będę miał możliwość ponownego uratowania życia, zrobię to bez wahania.
foto: zbiory własne







