• Historia z osiedla Bugaj pokazuje, że czasem wystarczy moment nieuwagi, by paść ofiarą kradzieży.

    9 grudnia pabianiccy policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkanki, która poinformowała o zniknięciu jej samochodu marki Hyundai. Auto stało na niestrzeżonym parkingu, a właścicielka przyznała, że najprawdopodobniej zgubiła kluczyki, wysiadając z pojazdu. Gdy wróciła, by je odszukać, samochodu już nie było. Straty oszacowała na 9 tysięcy złotych.

    Kradziony hyundai odnalazł się następnego dnia na ulicy Rypułtowickiej. Nie był jednak w stanie ruszyć. Pojazd tkwił w betonowym rowie, do którego wpadli sprawcy po poślizgu podczas powrotu z wyprawy do Łodzi.

    Jak ustalili funkcjonariusze, 35-letni pabianiczanin zauważył auto z pozostawionymi kluczykami w drzwiach. „Skorzystał z nadarzającej się okazji”, wsiadł za kierownicę i podjechał po znajomego. Następnie panowie wyruszyli na spontaniczną wycieczkę do Łodzi. Powrót okazał się jednak mniej udany. Zakończyli go w betonowym rowie, po czym porzucili samochód i pieszo wrócili do domów.

     Policjanci przejrzeli nagrania z okolicznych kamer. Na jednym z ujęć zauważyli mężczyznę mogącego mieć związek ze zdarzeniem. Kryminalni pojechali do wskazanego mieszkania, gdzie znaleźli przedmioty należące do pokrzywdzonej właścicielki hyundaia.

    35-latek nie zaprzeczał, przyznał się do kradzieży. 11 grudnia usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, za co grozi mu nawet do 10 lat więzienia.

    Jak pokazuje ta historia, nawet chwila nieuwagi wystarczy, by ktoś skorzystał z przypadkowej „zachęty”. Dlatego apelujemy, by nie pozostawiać wartościowych rzeczy i kluczyków w zasięgu ręki potencjalnego złodzieja, który chętnie skorzysta z nadarzającej się okazji – podkreśla podkom. Agnieszka Jachimek z pabianickiej policji.

    foto: policja

    Udostępnij