• Święta. Pięknie udekorowana choinka. Pod bożonarodzeniowym drzewkiem czekają wyśnione prezenty. Tylko… kto je tam zostawił? Czy pabianiczanie wierzą w świętego Mikołaja? Czy w dorosłych wciąż drzemie dziecięca ufność i radosne oczekiwanie? Zapytaliśmy o to w naszej sondzie.

     Justyna:Mimo że jestem już dorosła, to wierzę w świętego Mikołaja. Oczywiście jest to trochę z przymrużeniem oka, ale taka dziecięca radość w wyjątkowym, świątecznym czasie wcale nie jest niczym złym.

     Irena: Ja już nie wierzę, dzieci też już dawno z tego wyrosły. Ale wnuczki są w takim wieku, że bardzo wierzą i chyba już go wypatrują…

      Tomasz: I tak, i nie. Mikołaja traktuję raczej jako postać historyczną. A jeśli chodzi o prezenty, to przecież już od wielu lat wiem, że stoją za nimi nasi najbliżsi, którzy znają nas najlepiej i wiedzą, czego pragniemy.

     Mariola:Jestem realistką. Mam już nastoletnie dzieci, ale już wtedy, gdy były młodsze, tłumaczyłam im, że to rodzina kupuje czy przygotowuje prezenty. Zamierzam także wyjaśnić im, że Mikołaj był postacią historyczną i biskupem.

     Daria: Przekornie powiem, że wierzę. Dzięki temu o wiele przyjemniej czeka się na święta, nie myśląc tylko o tym, ile jest do przygotowania. A prezenty zostawiane po kryjomu pod choinką cieszą w mojej rodzinie wszystkich.

      Edyta: – Nie wierzę w Mikołaja. Szczerze mówiąc, jest tak od dzieciństwa. Wszystko zaczęło się w jedne ze świąt, kiedy poznałam Mikołaja po butach. Były takie same, jakie nosił dziadek, który w dziwnych okolicznościach zniknął zza świątecznego stołu. Miałam wtedy kilka lat, a już wiedziałam, że coś jest nie tak…

      Emilia: – Może nie do końca wierzę w Mikołaja, ale lubię tę ideę. Odkąd mam dzieci, albo ja, albo mąż wcielamy się w postać świętego. I cieszymy się razem z najmłodszymi, bo widzimy, jaką radość im sprawiamy.

      Kacper:– Już nie, ale mam młodsze rodzeństwo, dla którego lubię się wcielać w Mikołaja. Uwielbiam ich radość z takiego spotkania i otrzymywanych prezentów.

      Renata: – Ja od dawna nie wierzę, ale z radością patrzę na to, jak moje wnuki już pod koniec listopada zastanawiają się nad wymarzonymi prezentami i piszą wstępne listy do świętego.

      Paweł: – Chociaż co roku dobrze wiem, kto przygotowuje w mojej rodziny prezenty i ja również jestem w to  zaangażowany, lubię mówić o tym, że to chyba Mikołaj przyniósł wymarzone prezenty moim najbliższym. To element tradycji, który pozostał w naszym domu, mimo że wszyscy jesteśmy już dorośli…

     Pozostając w tej wierze, wesołych świąt życzy –

    redakcja

    Udostępnij