• Szybka reakcja policjantki z Ksawerowa pozwoliła na udzielenie niezbędnego wsparcia trzem mężczyznom, z których jeden znajdował się w stanie głębokiej hipotermii.

    10 stycznia, po mroźnej nocy, funkcjonariusze od wczesnych godzin porannych kontrolowali prowizoryczne schronienia, w których mogły przebywać osoby w kryzysie bezdomności. Tym sposobem dzielnicowa z Posterunku Policji w Ksawerowie na czas dotarła do dwóch mężczyzn wymagających natychmiastowej pomocy medycznej.

    54-latek i jego o 13 lat starszy znajomy znajdowali się w opuszczonym pustostanie. W budynku panowały skrajnie trudne warunki: nie było okien i drzwi, a temperatura wewnątrz była niemal identyczna do tej, która panowała na zewnątrz.

    54-latek był nieprzytomny. Młodsza aspirant Joanna Begert okryła go kocem termicznym i wezwała na miejsce medyków. Z 67-latkiem udało nawiązać się kontakt słowny, ale i on wymagał natychmiastowej pomocy. Pod wskazany adres przyjechały dwie załogi ratownictwa medycznego. Poszkodowani zostali przetransportowani do pabianickiego szpitala – mówi podkom. Agnieszka Jachimek, rzeczniczka powiatowej komendy policji.

    Stan młodszego mężczyzny był bardzo ciężki. Znajdował się w głębokiej hipotermii z temperaturą ciała wynoszącą 24 stopnie Celsjusza. 

    Tego samego dnia, około godziny 11.00, dzielnicowa interweniowała również pod innym adresem. W  tym przypadku jej przeczucie, doświadczenie i doskonała orientacja w terenie także okazały się bezcenne. W opuszczonym budynku bez drzwi, ogrzewania i prądu znalazła mężczyznę będącego w kryzysie bezdomności. 60-latek był nietrzeźwy. Leżał na łóżku przykryty kilkoma kołdrami. W pustostanie panowały bardzo trudne warunki, dlatego policjantka podjęła decyzję o przewiezieniu mężczyzny do placówki pomocowej – dodaje podkom. Jachimek.

    Policja przypomina: osoby w kryzysie bezdomności często wybierają pustostany jako miejsca prowizorycznego schronienia. Takie budynki dają jedynie iluzję bezpieczeństwa i prywatności. W rzeczywistości, zwłaszcza zimą, stają się śmiertelnym zagrożeniem. Widząc osobę, która jest wychłodzona, wystarczy jeden telefon na numer alarmowy 112, by uratować jej życie. Nie bądźmy obojętni!

    foto: policja

    Udostępnij