17 lutego obchodzimy Dzień Kota – święto sierściuchów, które niby chodzą własnymi drogami, a mimo to zawsze trafiają na nasze kolana.
Zapytaliśmy dwanaście pabianickich mruczków o to, o czym marzą i czego życzyłyby sobie z okazji swojego święta.
Puszek, kot perski: – Chciałbym świata bez odkurzaczy i niespodziewanych wizyt obcych ludzi w moim domu. A w prezencie? Jednej ręki tylko do głaskania, bez telefonu.
Kicia, kotka brytyjska: – Śnię o świecie, w którym laser zawsze daje się złapać. W prezencie poproszę ciszę, kiedy medytuję na parapecie.
Mruczek, kot dachowiec: – Moim marzeniem jest karton idealny: nie za mały, nie za duży, po prostu mój. A na święto chciałbym, żeby nikt nie mówił „to nie jest dla kota”.

Bella, kotka syberyjska: – Marzę o tym, by ludzie wreszcie zrozumieli, że o piątej rano też jest odpowiednia pora na rozmowę i głaskanie. Na Dzień Kota poproszę więc o uznanie mojego napiętego grafiku.
Filemon, kot norweski: – Chciałbym, żeby moje majestatyczne milczenie było traktowane z należnym szacunkiem. A w prezencie poproszę świeżego tuńczyka i brak zbędnych interakcji.
Kulka, kotka balijska: – Śnię o dniu, w którym nikt nie powie „zejdź z klawiatury”. A prezent? Uznanie, że pomagam w pracy.
Loki, kot syjamski: – Marzę o drzemce tak długiej, jak mój piękny ogon. A na Dzień Kota chciałbym jedną rzecz: żeby miska była zawsze pełna, zanim w ogóle zdążę o niej pomyśleć.
Pestka, kotka sfinks: – Chciałabym choć raz zrzucić coś z półki bez komentarza, że nie wolno, że coś się zepsuje, bla bla bla… Marzę też o dodatkowej porcji smaczków.

Bonifacy, kot ragdoll: – Chcę, by każde „nie wolno” było tylko sugestią, do której mogę, ale nie muszę się stosować. Z okazji Dnia Kota życzę sobie po prostu przyzwolenia na bycie sobą. W końcu jestem idealny.
Kropka, kotka birmańska: – Marzę o świecie, w którym kolana są zawsze dla mnie dostępne. Na święto kotów chciałabym więcej czasu razem i mniej pośpiechu. Ludzie zajmują się jakimiś głupotami, jak praca, sprzątanie, zakupy, gotowanie… A przecież powinni zająć się kotem!
Leo, kot maine coon: – Śnię o wielkich łowach, najlepiej za szeleszczącymi papierkami. I jeszcze większym kocyku! A z okazji święta chcę, żeby mówiono o mnie „puszysty”, a nie „gruby”…
Kitty, kotka bengalska: – Dzień Kota? Jaki Dzień Kota? Przecież każdy dzień jest naszym dniem! Codziennie należy nam się porcja głaskania, przytulania, pysznej karmy i zabawy.
Kocie marzenia brzmią zaskakująco znajomo: więcej uwagi, czułości, spokoju i zrozumienia. Może więc w Dzień Kota warto nie tylko pogłaskać swojego mruczka, ale też przypomnieć sobie, że czasem szczęście tkwi w prostych rzeczach. I w kartonie.
Miau!






