Miała być dobra zabawa, a skończyło się interwencją policji i 14-godzinnym pobytem w celi…
Na swoim prywatnym profilu na Facebooku 20-letni Brajan opublikował 9 lutego nagranie, na którym widać, jak dwóch umundurowanych policjantów wyprowadza go z sali, na której odbywa się studniówka. W opisie nagrania chłopak napisał: „To miała być najważniejsza noc w latach szkoły, a skończyło się wyprowadzeniem w kajdankach i 14 godzinami na izbie zatrzymań. Zostałem potraktowany jak przestępca, bo odważyłem się mówić prawdę o tym, co dzieje się w mojej szkole. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ policja złamała prawo. Nie zamierzam się poddać. Proszę wszystkich znajomych i ludzi dobrej woli o udostępnienie tego posta. Nie pozwólmy, aby ta sprawa została zamieciona pod dywan!”.
Według Brajana powodem interwencji pabianickiej policji było jego przemówienie, w którym – jak to określa – „powiedział prawdę prosto w twarz nauczycielom”. W wystąpieniu podziękował swojemu wychowawcy za „obojętność w trudnych chwilach” oraz nauczycielce chemii za „niesprawiedliwe ocenianie i wmawianie kłamstw o statucie szkoły”. Nagranie z tego momentu także zamieścił na swoim Facebooku, chcąc udowodnić, że nie był wtedy pijany i nikogo nie wyzywał.
Chłopak twierdzi, że nauczyciele poczuli się tak urażeni, że wyszli z sali, a jedna z organizatorek z tego powodu wezwała policję, aby „pozbyć się” Brajana ze studniówki. W oficjalnym protokole zatrzymania zapisano, że był w stanie upojenia alkoholowego i przewracał się w szatni budynku. Brajan zdecydowanie temu zaprzecza: „To stwierdzenie drastycznie mija się z prawdą. Byłem na sali, bawiłem się i miałem pełny kontakt ze znajomymi. Dokumentacja została sporządzona w sposób nierzetelny, by uzasadnić moje zatrzymanie”.
20-latek utrzymuje, że w czasie pobytu w izbie zatrzymań nie zbadano go alkomatem. Jedyne badanie miało miejsce na SOR-ze, gdzie lekarz stwierdził, że nie wykazuje oznak upojenia alkoholowego, co – jak twierdzi – miała zignorować policja.
Brajan złożył zażalenie do Sądu Rejonowego w Pabianicach, a na koszta sprawy założył internetową zbiórkę. „Jest wiele chorych szczegółów, które wydarzyły się tamtego wieczoru, ale na ten moment nie mogę o nich wspomnieć” – powiedział chłopak.
Brajan zwraca także uwagę, że media, które już zrelacjonowały sytuację, w swoich artykułach twierdzą, że się z nim kontaktowały, podczas gdy on mówi, że żadnych prób kontaktu nie było i nikt z nim nie rozmawiał. Wytyka także błędne podawanie wieku (21 zamiast 20 lat). Nasza redakcja odezwała się do Brajana, ale od dwóch dni nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Jedna studniówka, dwie wersje wydarzeń
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzeczniczkę KPP Pabianice. Policja przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Pełną treść oświadczenia publikujemy poniżej.
„Do przedmiotowego zdarzenia doszło 6 lutego 2026 roku. O godzinie 21.40 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że na terenie jednego z lokali, gdzie odbywał się bal studniówkowy, znajduje się młody mężczyzna będący pod wpływem alkoholu. Z przekazanych informacji wynikało, że uczestnik wydarzenia zachowuje się wulgarnie, niestosownie wobec innych uczestników, nauczycieli oraz dyrekcji, a także wszczyna awantury.
Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze ogniwa patrolowo-interwencyjnego z pabianickiej jednostki policji. W rozmowie z organizatorką balu policjanci ustalili, że 21-letni uczestnik imprezy odmawiał jej opuszczenia pomimo wielokrotnych próśb ze strony organizatorki, argumentując to faktem uiszczenia opłaty za udział w wydarzeniu. Kobieta wskazała funkcjonariuszom mężczyznę.
Podczas interwencji policjanci wyczuli od 21-latka woń alkoholu. Mężczyzna lekceważył polecenia funkcjonariuszy. Mundurowi podjęli działania zmierzające do zakończenia interwencji w sposób niezakłócający przebiegu uroczystości, umożliwiając mu spokojne opuszczenie lokalu.
Ponadto policjanci podjęli próbę ustalenia miejsca zamieszkania mężczyzny oraz przekazania go pod opiekę osób bliskich, jednak 21-latek wprowadzał funkcjonariuszy w błąd co do swojego adresu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wynikającymi z art. 40 Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz w związku ze stanem wskazującym na jego nietrzeźwość i brakiem możliwości zapewnienia mu opieki, został on doprowadzony do policyjnej izby zatrzymań celem wytrzeźwienia.
Zgodnie z prawem (art. 40 Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi) osoba doprowadzona do izby wytrzeźwień lub placówki albo jednostki policji pozostaje tam aż do wytrzeźwienia, nie dłużej niż 24 godziny. Dlatego mężczyzna opuścił policyjną izbę zatrzymań po badaniu alkomatem, które wykazało, że wytrzeźwiał. Wówczas również zostały nałożone na niego mandaty karne za utrudnianie wykonania czynności służbowej i niestosowanie się do poleceń określonego zachowania się wydawanych na podstawie prawa przez funkcjonariusza policji oraz używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Mężczyzna mandaty przyjął.
21-latek nie był badany przed przyjęciem ponieważ odmówił przeprowadzenia takiego badania. Ze względu na brak jego zgody został przyjęty na podstawie występowania symptomów wskazujących na stan nietrzeźwości, potwierdzonych przez upoważnionego funkcjonariusza [olicji (zgodnie z przepisami wynikającymi z Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi).
Z poważaniem,
podkom. Agnieszka Jachimek
Oficer Prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach”
Wszystko wskazuje na to, że sprawa zakończy się w sądzie.
foto: FB





