Zajrzeliśmy do wielkanocnego koszyczka i podsłuchaliśmy, o czym rozmawiają świąteczne pisanki.
Czerwona: – No, powiedzcie same, beze mnie te święta byłyby szare i smutne. Ja jestem sercem koszyczka! Zobaczcie, jak błyszczę!
Żółta: – Błyszczysz? Raczej migasz jak lampka choinkowa po przepięciu prądu.
Biała: – Czerwona, trochę klasy, proszę. Prawdziwa pisanka nie musi krzyczeć „patrz na mnie”. Ja, w przeciwieństwie do ciebie, reprezentuję powagę i subtelność.
Żółta: – W końcu święta to czas refleksji i zadumy, a nie wybieg mody…
Czerwona: – A ja uwielbiam przyciągać wzrok. Jestem gwiazdą Wielkanocy!
Biała: – Elegancja nie potrzebuje krzyku…
Żółta: – Nie macie prawdziwych problemów? Zaraz ktoś nas zamknie w pudełku z majonezem. Chcę stąd uciec…
Czerwona: – Uciec? Żółta, jak możesz chcieć opuścić tak zacne towarzystwo, jak moje?
Biała: – Skromność to twoje drugie imię…
Żółta: – Od twojego gadania głowa… To znaczy, skorupka mi pęka.
Czerwona: – Ach, skromna, charyzmatyczna i piękna. Niech wszyscy na mnie patrzą!
Żółta: – Ja tam wolę patrzeć gdzie indziej. Na przykład w kąt koszyka…
Czerwona: – Patrz, gdzie chcesz, ale pamiętaj, kto tu rządzi!
Biała: – Rządzić to może kogut kurnikiem…
Żółta: – To tak, jakby marchewka próbowała dowodzić sałatką…
Czerwona: – Bardzo śmieszne. Jesteście po prostu zazdrosne. I nudne!
Biała: – Nudne? Proszę cię, przynajmniej nie wyglądam, jakby mnie ktoś zanurzył w ketchupie.
Żółta: – Ech, święta bez kłótni, to nie święta!
Pomimo sporów każda pisanka znalazła swoje miejsce w wielkanocnym koszyczku. Weźmy z nich przykład i cieszmy się świętami, tworząc wspólnie – niezależnie od różnic – pełną radości atmosferę.
redakcja

foto: pixabay



