• Koniec legendy! Przedwojenny aktor Eugeniusz Bodo nie urodził się w Szwajcarii, lecz w carskiej Rosji. Jego ojcem chrzestnym nie był Pabianiczanin z wyboru Eduard Julius Vortheil, a młody inżynier z warszawskiego Mokotowa.

    Przełomowe ustalenia genealogiczne rzucają nowe światło nie tylko na biografię jednej z największych gwiazd przedwojennego kina, ale również na historię naszego miasta. Badacz Marcin Marynicz po latach ciężkiej pracy dotarł do aktu urodzenia i chrztu aktora Bogdana Eugeniusza Junoda. A właściwie Dylewskiego. Z ustaleń genealoga wynika jednoznacznie, że Bodo przyszedł na świat 29 grudnia 1899 roku w Smoleńsku, na terenie carskiej Rosji. Był nieślubnym dzieckiem Jadwigi Anny Dylewskiej i to jej nazwisko nosił do 1905 roku. Dopiero po ślubie matki z Teodorem Junodem (20 czerwca 1905 roku) został uznany za ich wspólne dziecko i przyjął nazwisko ojca.

    Pabianicka legenda upada

    Chrzest Eugeniusza odbył się w styczniu 1904 roku w warszawskim zborze ewangelicko-reformowanym (matka konwertowała na ewangelicyzm, wyznanie swojego przyszłego męża). Co najważniejsze, rodzicami chrzestnymi byli Daniel Lacks, młody inżynier z Mokotowa, oraz Maria Waydel, krewna Junodów. Tym samym upada jedna z najbardziej rozpowszechnionych pabianickich legend.

    Przez dekady powtarzano, że ojcem chrzestnym aktora był Eduard Vortheil – pionier kinematografii, współtwórca wraz z Teodorem Junodem słynnego łódzkiego Teatru „Urania” oraz założyciel Kinoteatru „Luna” w Pabianicach. Najnowsze badania nie pozostawiają jednak wątpliwości. Choć Vortheil był związany biznesowo z ojcem Bodo, jego rola w życiu przyszłego aktora została najwyraźniej z czasem wyolbrzymiona i zniekształcona.

    Udało mi się skontaktować z Marcinem Maryniczem. W rozmowie przyznał, że trop Vortheila pojawił się w trakcie poszukiwań dokumentów związanych z Bodo.

    „Edward Vortheil pojawił się w trakcie moich poszukiwań i nawet przez chwilę podążałem tym tropem z nadzieją na odnalezienie metryki chrztu Eugeniusza Bodo. Niestety, bezskutecznie. Dzisiaj już wiemy, że pomimo powiązań biznesowych z ojcem, Vortheil nie został chrzestnym. Był nim natomiast młody inżynier z Mokotowa Daniel Lacks. Z kolei matką chrzestną była Maria Waydel, krewna Teodora” – przekazał mi badacz.

    Odkrycia Marynicza obalają znacznie więcej mitów. Wśród nich – poza narodzinami Bodo w Genewie i rolą Vortheila w jego życiu – „półszwajcarskie” pochodzenie, szlacheckie korzenie matki, a nawet genezę pseudonimu „Bodo”.

    Biografia pisana na nowo

    Ojciec aktora Teodor Junod, wbrew wieloletnim przekazom, nie urodził się w Szwajcarii, lecz w Warszawie. Dopiero jego dziadek (a pradziadek Bodo) Jean Polycarpe Junod przyszedł na świat w Genewie. Jan Polikarp wyemigrował i pojawił się w naszej stolicy najpóźniej w latach 40. XIX wieku. Tu, jako prywatny nauczyciel, udzielał lekcji francuskiego. Jego grób znajduje się na warszawskim Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym.

    Z kolei matka aktora nie pochodziła ze szlachty, nie posiadała korzeni na Mazowszu i nie miała na imię Dorota. Jadwiga Anna Dylewska była córką ślusarza Mateusza Dylewskiego i Antoniny z Lewandowskich. Rodzina wywodziła się z dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego, a w dokumentach próżno szukać tytułów. Pojawiają się za to zawody, takie jak ekonom, wyrobnik czy oberżysta, a nawet komornik (chłop nieposiadający ziemi i domu, mieszkający kątem u innego gospodarza). Równie bezskuteczne jest poszukiwanie imienia Dorota. W dokumentach matka Eugeniusza występuje wyłącznie jako Jadwiga Anna. Pseudonim aktora został więc najprawdopodobniej utworzony od zdrobnienia imienia Bogdan.

    Ciekawostką jest także fakt, że w tej rodzinie nieślubne dzieci nie należały do rzadkości. Dotyczyło to zarówno samego Bodo, jak i wcześniejszych pokoleń: ojca, babci i prababci ze strony Junodów.  Babcia Antonina Dylewska również urodziła dziecko przed ślubem.

    Junodowie mieszkali przy ulicy Zachodniej 53 w Łodzi. Tam zmarła matka Teodora, a zarazem babcia Eugeniusza – Maria Józefina Junod (1917). Następnie rodzina przeniosła się pod numer 37, a w 1920 roku wyprowadziła się do Warszawy. Rok później rodzice przyszłej gwiazdy kina rozwiedli się. Mimo to, gdy Teodor Junod zmarł w 1927 roku, Jadwiga ponownie wystąpiła jako jego żona – w nekrologu, prawdopodobnie dla zachowania renomy nazwiska, które właśnie rozsławiał ich syn.

    Ironią losu jest fakt, że to właśnie szwajcarski paszport – trzeba przyznać, dość naciągany – przyczynił się do tragedii wiele lat później. W czasie II wojny światowej Eugeniusz Bodo został uznany przez Sowietów za szpiega i zmarł w 1943 roku w łagrze w Kotłasie. W czasach PRL funkcjonowała fałszywa wersja jego śmierci, przypisująca odpowiedzialność Niemcom. Jednak to bezsprzecznie Rosjanie odpowiadają za przedwczesne odejście wybitnego aktora.

    Kim naprawdę był Vortheil?

    Nowe ustalenia każą także ostrożniej spojrzeć na biografię samego Eduarda Vortheila. Szybka kwerenda pozwoliła Marcinowi Maryniczowi odnaleźć akt małżeństwa jego rodziców z 1848 roku. Za tę pomoc i impuls do dalszego działania jestem bardzo wdzięczna.

    Zainspirowana odkryciami Marynicza postanowiłam raz jeszcze przyjrzeć się postaci Vortheila. W lutym 2022 roku, w 95. rocznicę śmierci, napisałam artykuł przedstawiający jego sylwetkę. Dziś już wiem, że w tekście powieliłam wiele mitów, ufając swoim poprzednikom, że rzetelnie opracowali biografię Eduarda. Jestem zatem chyba pierwszą osobą, która „pofatygowała się”, by odszukać dokumenty związane z naszym pionierem kinematografii.

    Dzięki Marcinowi Maryniczowi okazało się, że Pabianiczanin z wyboru przyszedł na świat jako Julius Eduard 19 września 1851 roku – nie 19 sierpnia, jak podaje m.in. Wikipedia – w Tylży (Tilsit) w Królestwie Prus. To dzisiejszy Sowieck nad Niemnem, w rosyjskim obwodzie królewieckim. Eduarda ochrzczono 12 października 1851 roku. Dokument ten nie jest, niestety, dostępny do wglądu online.

    Rodzice przyszłego właściciela Kina „Luna” – Samuel Julius Vortheil i Henriette Ernestine Greiber (ewentualnie Treiber/Freiber) – pobrali się 5 listopada 1848 roku w Tilsit. On urodził się 28 marca 1813 roku, również w Tilsit, jako syn Samuela i Charlotty Vortheilów. Ona – według informacji podanych w momencie ślubu – urodziła się w 1826 roku jako córka Johanna. Samuel i Henriette Vortheilowie, oprócz znanego nam (a może i nie?) Eduarda, mieli na pewno córkę Ernestine Natalie.

    Fakty te zdają się podważać barwne opowieści o pochodzeniu (holenderskim lub duńskim) i młodości pioniera kinematografii, w tym rzekomej ucieczce z rodzinnego domu znajdującego się w niewielkiej holenderskiej wsi. Czy to kolejny mit, podobny do szwajcarskiego pochodzenia Bodo?

    W wieku 15 lat Vortheil miał uciec z domu, ponieważ rodzice obwiniali go o śmierć brata. Chłopcy pokłócili się lub wygłupiali – w zależności od wersji – na klifie, nabrzeżu kanału lub pokładzie kutra rybackiego należącego do ich ojca. Bójka zakończyła się upadkiem brata Eduarda do wody. Jego ciało odnaleziono nadziane na kotwicę. Tak przynajmniej głosi legenda. Nie udało mi się (przynajmniej na razie) odnaleźć aktu zgonu syna Samuela i Henrietty, który potwierdzałby tę wersję.

    Po tych wydarzeniach młody Eduard miał wyjechać do Paryża, gdzie ukończył szkołę średnią i utrzymywał się z korepetycji. Podobno rozpoczął studia chemiczne w Dorpacie, lecz szybko je porzucił. Jak twierdzą źródła internetowe, po powrocie nad Sekwanę założył teatr variété, z którym podróżował po Europie.

    W tym czasie działalność rozpoczęli bracia Lumière, pionierzy światowej kinematografii. Zaintrygowany ich dokonaniami Vortheil miał zakupić ich sprzęt. Wykorzystując swoją wiedzę chemiczną (podobno sam wywoływał filmy), wyjechał do Cesarstwa Rosyjskiego, gdzie otrzymał, być może jako jeden z pierwszych, koncesję na prowadzenie kinoteatru. Jej odpis ponoć znajduje się w archiwum państwowym w Petersburgu.

    Nie wiadomo dokładnie, jakie filmy realizował w Rosji, ale przypisuje mu się nagranie koronacji cara Mikołaja II w maju 1896 roku. Co ciekawe, wideo jest dostępne na YouTubie.

    W orszaku znajdował się szach Persji Mozaffar ad-Din Szah Kadżar, który – zafascynowany dziełem Vortheila – według przekazów zaprosił go do Teheranu. Tam Eduard miał spędzić około trzech miesięcy, wznieść według własnego projektu drewnianą salę, w której bezpłatnie wyświetlał koronację cara, a także zostać honorowym obywatelem Persji, otrzymać wysokie odznaczenie (dyplom miał znajdować się do 1939 roku w posiadaniu pabianickiej rodziny Masickich) i wyjechać z pełnymi pieniędzy kieszeniami.

    Do Polski Vortheil trafił podobno około 1906 roku i początkowo związał się z Łodzią. Tutaj wraz z Teodorem Junodem (który również miał wcześniej podróżować po świecie, prezentując filmy) założył przy ul. Piotrkowskiej pierwszy stały teatr w mieście. Gdy zgromadzono wystarczające środki, na skrzyżowaniu Piotrkowskiej i dzisiejszej ul. Jaracza (dawniej Cegielniana, obecnie stoi tu Dom Handlowy „Magda”) powstał nowy, osobny budynek teatru, który stał się kompleksem rozrywkowo-gastronomicznym. Była to słynna „Urania”, najbardziej ceniona scena artystyczna w mieście. Jadwiga Anna Junod w pobliżu, przy ówczesnym Teatrze Polskim (dziś Teatr im. Stefana Jaracza), otworzyła restaurację o nazwie „Masque”. Jako adres zamieszkania samego Vortheila podaje się Cegielnianą 34 – ten sam, pod którym mieściła się „Urania”.

    Według popularnej wersji – kolejnej legendy – w 1911 roku podczas niedzielnej konnej wycieczki Eduard zobaczył Pabianice, w których zakochał się od pierwszego wejrzenia. Drewniana zabudowa i otoczenie przypomniały mu dzieciństwo oraz dom rodzinny. W jednej chwili postanowił się tu przeprowadzić. Rok później już tu mieszkał i otrzymał pozwolenie na budowę pierwszego w naszym mieście kina (2 czerwca 1912 roku).

    Pierwsze seanse miały odbyć się w 1913 roku w budynku przy ul. św. Jana 11. Kino miało pomieścić 600 osób, a Eduard – coraz bardziej schorowany – zaczął prowadzić je w spółce z Pabianiczaninem Rudolfem Masickim. Niektórzy wskazują, że placówka mogła powstać wcześniej (już w 1910 roku) i początkowo funkcjonować pod nazwami „Orion” i „Eldorado”. Jednak niezaprzeczalnie obiekt na stałe zapisał się w historii Pabianic jako Kinoteatr „Luna”.

    Vortheil miał mieć kontakty we Francji i sprowadzać filmowe nowości nad Dobrzynkę prosto z Paryża. Ponadto na deskach „Luny” występowały ponoć takie sławy, jak kabaret Qui Pro Quo, Mieczysława Ćwiklińska, Kazimierz Junosza-Stępowski, Hanka Ordonówna, Adolf Dymsza i oczywiście „chrześniak” Eduarda – Eugeniusz Bodo.

    W 1918 roku, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, kino miało zostać rozbudowane o dużą scenę i zaplecze teatralne. Sam Vortheil – stary, schorowany i borykający się z problemami finansowymi – jako samotnik bez rodziny wprowadził się do drewnianego domu Masickich przy ul. św. Rocha 12. Jego własny dom miał zostać rozebrany, a belki wykorzystane do przebudowy kina. Następnie odsprzedał swoje udziały w „Lunie” swojemu wspólnikowi i przyjacielowi Rudolfowi.

    Vortheil zmarł 25 lutego 1927 roku w Pabianicach i został pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim. Na jego nagrobku widnieje napis: „pionier kinematografii”. Mimo wielu mitów i legend – wcale nieprzesadzony…

    Po wojnie ukochane kino Eduarda Vortheila przemianowano na „Polonię”, a później „Mazur”. Ostatni film wyświetlono tu 3 stycznia 1991 roku. Budynek uległ zniszczeniu, a historia „Luny” i jego założyciela popadła, niestety, w zapomnienie.

    W 2024 roku gruchnęła wiadomość, że kino – a właściwie to, co z niego pozostało – zostanie częściowo rozebrane. Do starostwa powiatowego wpłynął wówczas wniosek o pozwolenie na budowę. Inwestor planował wzniesienie w tym miejscu budynku wielorodzinnego. Projekt zakładał, że odświeżony front będzie nawiązywał do dawnego wyglądu „Mazura”. Od tamtej pory w tej sprawie panuje jednak cisza. Przednia ściana byłego kina została zabezpieczona. I na tym koniec…

    Między historią a legendą

    W 2016 roku Telewizja Polska wyprodukowała 13-odcinkowy serial „Bodo”, opowiadający o – mniej lub bardziej fabularyzowanych – losach przedwojennej gwiazdy kina. Rolę Eduarda Vortheila zagrał Robert Gonera. Na ekranie widzimy m.in. front i wnętrze Kina „Luna”, pabianicką ulicę oraz miejscową spelunę (oczywiście będące wizją artystyczną twórców). Ekipa filmowa zdecydowała się przedstawić losy Bodo jako młodzieńca, który – niezrozumiany i niewspierany przez rodziców – ucieka z domu i zamieszkuje w naszym mieście. Młody aktor występuje w miejscowej knajpie, dając swoje pierwsze występy, a później zajmuje się przewożeniem zwłok ofiar grypy hiszpanki. Eugeniusz odwiedza także „Lunę”, gdzie ogląda film ze znajomymi i spotyka się z „wujem” Vortheilem. Uciera także nosa aktorowi Adolfowi Dymsze, zastępując go na próbie i śpiewając lepiej niż on w duecie. Popisy młodego artysty docenia „chrzestny” i właściciel pabianickiego kina Eduard Vortheil. Nie ma jednak żadnych historycznych dowodów na tak silny związek aktora z naszym miastem…

    Klaudia Kardas

    źródła: M. Marynicz, „Szwajcar z przypadku. Prawdziwa historia Eugeniusza Bodo”w: My Polish Ancestry (www.mypolishancestry.com), K. Kardas, „Pionier kinematografii bywał na dworze cara Rosji i szacha Persji. Mimo to wybrał Pabianice” w: Nowe Życie Pabianic (www.nowezyciepabianic.pl), FamilySearch (www.familysearch.org), Geneteka (www.geneteka1.genealodzy.pl)

    foto: Geneteka, FamilySearch, Polona (www.polona.pl), Wikipedia (www.wikipedia.pl), Muzeum Miasta Pabianic, redakcja NŻP

    Udostępnij