• 16 i 17 maja, w ramach obchodów 100. rocznicy urodzin słynnej rzeźbiarki Aliny Szapocznikow, stowarzyszenie Pabianicki Sztetl zorganizowało szczególną formę świętowania tak ważnych dni.

    Wcześniej Pabianiczanie pod nadzorem rzeźbiarki Ewy Markiewicz mieli możliwość poczuć się jak artyści i wykonać swoje własne dzieła. Główne obchody rozpoczęły się jednak w sobotę, 16 maja, na Starym Rynku. Wtedy to bohaterami stali się w pierwszej kolejności laureaci konkursu plastycznego „Śladami Aliny”. Dorośli i uczniowie mieli za zadanie przygotowanie prac plastycznych nawiązujących do życia i twórczości Szapocznikow.

    W kategorii szkół podstawowych mistrzami plastyki okazali się ex aequo: Krzysztof Kościelniak i Kajetan Podgrodzki. Spośród uczniów szkół średnich najlepsze prace wykonały dziewczęta Wiktoria Krawczyk oraz Adela Jagusiak. Zwycięzcy otrzymali nagrody rzeczowe oraz pieniężne z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (za zdobycie I miejsca było 500 zł). Najlepszą dorosłą autorką pracy konkursowej stała się Jolanta Lipiec-Gajda. Wykonała książkę artystyczną w kształcie… grzyba. Oprócz miejsc na podium wręczone zostały dwa wyróżnienia, które otrzymali Magdalena Jędrzejewska i Dawid Kołodziej.

    Zaprezentowane zostały także nawiązujące do postaci i twórczości Szapocznikow plakaty autorstwa Pawła Ryżko.

    – Odniosłem wrażenie, że Alina Szapocznikow rozpoznawana jest na całym świecie, we Francji, w Niemczech. Ostatnio byłem na wystawie w niemieckim mieście, mniejszym od Pabianic. Przez kilka miesięcy jej wystawiania odwiedziły ją tłumy ludzi z całych Niemiec. Wszyscy wiedzieli, kim była Alina Szapocznikow, dlaczego warto wybrać się na wystawę jej prac. Powiedzieliśmy o tym, że jesteśmy z Polski, z Pabianic, czyli z miejsca, w którym spędziła dzieciństwo. Miałem poczucie, że w naszym mieście była dość mała świadomość tego, kim była Alina Szapocznikow, że pochodziła z Pabianic – mówił Dawid Stępniewski.

    Podkreślał, że rzeźbiarka swoje wczesne dzieciństwo spędziła w domu przy ul. Narutowicza 4. Mówił o tym, że uczęszczała do Szkoły Podstawowej nr 1 oraz II Liceum Ogólnokształcącego, którego nie ukończyła ze względu na przesiedlenia. Opowiadał o tym, jak Szapocznikow podczas wojny, już jako 14-15-latka, pracowała jako pielęgniarka, a w wieku 16 lat została wypędzona z własnego mieszkania i wraz z mieszkańcami pabianickiego getta przesiedlona została do getta w Łodzi. Po wojnie nowe życie rozpoczęła w Czechach. I to właśnie tam zaczęła się jej działalność artystyczna.

    Jak wyglądały jej dzieła, a także zdjęcia samej Aliny można było obejrzeć podczas zorganizowanej tego dnia plenerowej wystawy, która obecna będzie w Pabianicach do listopada. 16 maja, jak przystało na urodziny, nie mogło zabraknąć okazałego tortu. Zwieńczeniem sobotnich obchodów był koncert grupy Samokhin Band grającej muzykę z gatunku jazzu, funky, a także rock’n’rolla. W wykonaniu zespołu usłyszeć można było m.in. motyw przewodni z filmu „Vabank”, „Saint Louis Blues” czy „Hello, Dolly”, a także dobrze znane „Kiedy byłem małym chłopcem”.

    Niedzielne obchody przybrały natomiast formę spaceru śladami Aliny Szapocznikow, współtworzonego z fundacją „Łódzki Szlak Kobiet”. Rozpoczął się on na ulicy Narutowicza 4, gdzie artystka spędziła swoje dzieciństwo, co odnotowane zostało podczas spisu powszechnego w 1931 roku.

    – Bardzo nas cieszy, że Alina „przyciągnęła” tyle osób chcących poznać jej dzieje. Jako „Łódzki Szlak Kobiet” również przypominamy o Szapocznikow podczas spacerów. Mamy kilka tras, podczas których opowiadamy o ważnych Łodziankach, o Alinie, w szczególności podczas spacerów poświęconych artystkom oraz łódzkiemu gettu – mówiła jeszcze przed startem Izabela Olejnik reprezentująca fundację „Łódzki Szlak Kobiet”. Podkreśliła też, że inicjatywa ta ma za zadanie ukazać sprawczość pań na przestrzeni dziejów i ich zasługi.   

    Dawid Stępniewski wyjaśniał, jak niejednorodną społecznością byli mieszkający w Pabianicach Żydzi. Pokolenie Aliny Szapocznikow wychowywane było po polsku, a już w pokoleniu jej ojca zdobywano wyższe wykształcenie zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Na kolejnych przystankach spaceru mówiono nie tylko o samej Szapocznikow, ale także członkach jej rodziny, np. w miejscu obecnego Urzędu Miejskiego gabinet dentystyczny prowadził jej wujek.

    Spacerowicze prześledzili drogę edukacji rzeźbiarki. Wędrówka wiodła przez Szkołę Podstawową nr 1 oraz II LO. O dzieciństwie przyszłej artystki nie zachowano wielu dokumentów – w przypadku szkoły podstawowej Szapocznikow nie została wpisana na listę absolwentów placówki. Mogło to wynikać z  niespójności dotyczących jej roku urodzenia, a także lat rozpoczęcia przez nią nauki. W II LO, ówczesnym Gimnazjum Żeńskim, jak w innych szkołach średnich i wyższych, określano natomiast, ile żydowskiej młodzieży mogło zostać przyjęte. Według wspomnień szkolnej koleżanki Aliny dostatnie się do tej szkoły nie było łatwe. W roku, w którym rozpoczynały naukę, przyjęto tylko takie trzy osoby.

    Dawid Stępniewski opowiadał o tym, jak działało pabianickie getto, które było inne niż się wydaje. Nie było oddzielone murem – należące do niego budynki były oznaczane Gwiazdami Dawida. Do dziś nie wiadomo, pod jakim adresem w jego obrębie mieszkała Alina Szapocznikow.

    Spacer zakończył się na ul. Wyspiańskiego, gdzie opowieść dotyczyła likwidacji getta. Żydzi podzieleni na dwie grupy szli z ul. Konstantynowskiej aż do tego miejsca. Wówczas znajdował się tu stadion Krusche-Ender. Stamtąd odbywały się wywózki.

    Niezdolni do pracy wyjeżdżali w kierunku dawnej stacji kolejowej, skąd zabierani byli do Kulmhof. Tam byli mordowani. Pozostali wywożeni byli do łódzkiego getta, gdzie znalazła się również Alina Szapocznikow wraz z matką i bratem. Nie mogło także zabraknąć tak trudnych tematów jak wywózki tramwajami w godzinach nocnych – tym sposobem transportowanych było ok. 7000 osób.

    Właśnie na terenie dawnego stadionu zakończył się ten spacer, a tym samym dwa dni uroczystości poświęcone Alinie Szapocznikow. Przy symbolicznym kamieniu upamiętniającym likwidację getta zostały złożone kwiaty.

    Karolina Lewicka

    foto: team

    Udostępnij