Napis przed Urzędem Gminy w Dłutowie nawiązuje do wydarzeń z września 1939 roku.
Przy ul. Pabianickiej w Dłutowie, tuż obok Urzędu Gminy, stanęła nowa instalacja. Podświetlany napis w biało-czerwonych barwach już pierwszego dnia wzbudził zainteresowanie mieszkańców. Zdjęcia nowej atrakcji opublikował na Facebooku wójt Łukasz Szatan, pytając: „Jak Wam się podoba?”.
Uwagę przyciąga charakterystyczne „Ó”, które stylizowane jest na śmigło samolotu. To nawiązanie do jednej z najważniejszych kart w historii Dłutowa i gminy, czyli wydarzeń z września 1939 roku i bombowca PZL.37 „Łoś”.
4 września 1939 roku nad Dłutowem i okolicznymi miejscowościami rozegrała się walka powietrzna z Niemcami. Trzy polskie bombowce PZL.37 „Łoś” z 212. Eskadry Bombowej pod dowództwem por. obs. Kazimierza Żukowskiego wystartowały z lotniska w Kucinach, by zaatakować nazistowskie kolumny zmotoryzowane. W rejonie Dłutowa zostały przechwycone przez niemieckie myśliwce Messerschmitt Bf 109. Dwie polskie maszyny zostały zestrzelone.
Jedna spadła na pole w Ślądkowicach. Cała załoga zginęła i została pochowana na cmentarzu w Dłutowie. Żołnierzom postawiono charakterystyczny nagrobek ze śmigłem samolotu. Polegli: por. obs. Kazimierz Żukowski, sierż. pil. Józef Siwik, kpr. strz. rtg. Władysław Kramarczyk i kpr. strz. rtg. Aleksander Stępnowski.
Drugi „Łoś” spadł w rejonie Patoków (gmina Drużbice, około 15 km od Dłutowa). Uratował się tylko jeden lotnik – kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek, który wyskoczył ze spadochronem. Poległych pochowano na cmentarzu w Drużbicach. Byli to: ppor. obs. Mieczysław Bykowski, kpr. Lucjan Zimmermann i kpr. Marian Gorgol.
Trzeci bombowiec, mimo ciężkich uszkodzeń, wykonał przymusowe lądowanie w lesie koło Dłutówka. Cała załoga przeżyła. Dwóch lotników (kpr. strz. Aleksander Danielak i kpr. strz. Konstanty Gołębiowski) wyskoczyło ze spadochronami. Mimo że ostrzeliwali ich Niemcy, to udało się im uratować. Kolejny żołnierz (ppor. obs. Kazimierz Dzik) wyszedł z „Łosia” samodzielnie. Czwartego – ppor. pil. Feliksa Mazaka – z płonącego samolotu uratowali mieszkańcy: chłopcy Piotr Olkusz i Edward Szymak. Naszych wojskowych odwieziono do szpitala w Pabianicach.
Pamięć o tamtych wydarzeniach jest w gminie Dłutów wciąż żywa. Od 2009 roku w Dłutówku znajduje się wykonana w skali 1:1 makieta „Łosia”, ustawiona w miejscu jego przymusowego lądowania. Warto przypomnieć, że do historii II wojny światowej odwołuje się także imię miejscowej szkoły podstawowej. Od 2002 roku patronami dłutowskiej placówki są właśnie Lotnicy Września 1939 roku.
foto: wójt gminy Dłutów Łukasz Szatan






