W sobotę nad ranem, o godz. 3.50, policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkańców bloku przy ulicy Powstańców Warszawy, że po balkonach wspina się mężczyzna. Po dotarciu na dach wykrzykiwał, że zaraz skoczy i się zabije.
Na miejsce natychmiast pojechali policjanci i straż pożarna. W rozmowie z policjantami 34-latek oświadczył, że właśnie rzuciła go dziewczyna i to jest powodem takiego zachowania, a wcześniej spożyty alkohol dodał mu odwagi.
Desperat siedział na skraju dachu. W pewnym momencie nawiązał rozmowę z policjantami i poprosił, że chciałby na osobności pogadać ze znajomym – mieszkańcem tego bloku. Po negocjacjach i pertraktacjach 34-latek zszedł z dachu i poszedł do znajomego. Tam weszli również policjanci.
Desperat na szczęście zachowywał się spokojnie. Wezwano pogotowie ratunkowe. Decyzją ratowników medycznych został przewieziony na oddział psychiatryczny naszego szpitala.