• Krzysztof Piekielniak (1988-2014)

    28 lutego 2014 roku w drodze do Hanoweru, na autostradzie zginął Krzysztof Piekielniak. Miał 25 lat.

    Ja właśnie na moście. Już Niemcy. Kocham… – ostatni SMS do mamy. Te słowa wiele mówią o miłości do rodziny.

    Krzysztof urodził się 25 lipca 1988 roku. Uczył się w SP nr 16, Gimnazjum nr 3 i Liceum Ogólnokształcącym w Dobroniu. W gimnazjum dał się poznać jako utalentowany artystycznie uczeń. Działał w Klubie Miłośników Kultury i Sztuki.

    – Osobiście dostrzegłem w Nim umiejętność słuchania, ogromną chęć poznawania świata i niespotykany młodzieńczy entuzjazm – tak wspomina Go po latach wychowawca.

    Mając 15 lat, zapisał się do Szkolnego Koła Krajoznawczo-Turystycznego PTTK. Poszedł w ślady dziadka Edwarda Piekielniaka, członka Zarządu Oddziału PTTK Pabianice i Honorowego Członka Koła Przewodników i Pilotów PTTK. W szkole Krzysztof był jednym z najaktywniejszych działaczy młodzieżowych. Brał udział w konkursie „Poznajemy Ojcowiznę” i dwóch edycjach Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Krajoznawczo-Turystycznego PTTK.

    Po gimnazjum zaczął działalność w Klubie Turystyki Pieszej „Aaron” PTTK Pabianice. Pomimo młodego wieku został członkiem zarządu klubu. W środowisku turystycznym był bardzo lubiany i ceniony za pomysły, które wcielał w czyn. Pomagał przy organizacji wielu rajdów pieszych m.in. „Karnawałowych”, „Gwiazdkowych” organizowanych przez Klub Pieszy „Aaron”. Wiele pracy włożył przy pierwszych rajdach rowerowych „O Puchar Prezydenta Pabianic”.

    W roku 2004, podczas uroczystej gali z okazji 75-lecia Oddziału PTTK im. Kazimierza Staszewskiego w Pabianicach, Krzysztof Piekielniak otrzymał odznakę „Orli Lot”. To potwierdzenie Jego dokonań. Odznaka przyznawana jest młodzieżowym liderom, których start na turystycznych ścieżkach i odkrycia krajoznawcze pozwalają prorokować piękny orli lot. Rok później podczas Ogólnopolskiego Zlotu Przodowników Turystyki Pieszej PTTK w Pabianicach i Łodzi został wymieniony wraz z innym zasłużonymi działaczami turystyki pieszej w naszym mieście.

    – Krzyś był niezwykle życzliwy, pogodny, pełen życia i pozytywnej energii. Kochał żyć i cieszyć się chwilą – tak wspominają Go rodzice.

    Angażował się we wszystko, co działo się dookoła i wszędzie, gdzie czuł się potrzebny. Był pierwszy, gdy ktoś potrzebował pomocy. Cecha ta towarzyszyła Mu od samego dzieciństwa. Wielu pamięta małego Krzysia, jak troskliwie i z dużą umiejętnością opiekował się swoimi babciami i dziadkami.

    Krzyś był dumą swoich rodziców, którzy zawsze mogli liczyć na Jego pomoc. W ostatnim czasie pracował z tatą, szybko uczył się zawodu i zdobywał nowe kwalifikacje. Nawet w pracy wprowadzał wiele radości, za co często był doceniany i lubiany. Ze starszą siostrą łączyła Go wyjątkowa więź. Dbali o siebie wzajemnie, razem się śmiali i razem płakali, gdy drugiemu działa się krzywda.

    – Priorytetem dla Krzysia było stworzenie rodziny na wzór takiej, którą sam miał. Najistotniejsze było szczęście Jego ukochanego synka. Dla miłości do dziecka potrafił wiele znieść. W roli tatusia i ojca chrzestnego spisywał się „na piątkę”. Zabawy z synkiem Marcelkiem i siostrzeńcem Oliwierkiem sprawiały radość wszystkim. Umiał się nie tylko bawić, ale i dobrze opiekować. Na każdym kroku myślał o tym, w jaki sposób sprawić chłopcom przyjemność. Nie potrzebował do tego wyjątkowej okazji – wspominają bliscy.

    Postać Krzysztofa uwieczniona jest w rzeźbie autorstwa Rafała Frankiewicza „Portret podwójny Hommage a Krzysztof Piekielniak” – w hołdzie Krzysztofowi Piekielniakowi”. Widnieje na grobie na cmentarzu ewangelickim w Pabianicach. To podwójna rzeźba: postać 3-letniego Krzysia i postać 25-latka – alegoria krótkiego życia Krzysztofa.

    – Portret podwójny, rzadko spotykana rzeźba pokazuje, jak krótkie było życie naszego syna. Mały kolorowy motylek umieszczony na rączkach małego Krzysia obrazuje piękne i kruche życie Krzysia – mówią rodzice Krzysztofa Piekielniaka. – Rzeźba spełniła nasze oczekiwania, obrazuje uczucia i pamięć o Nim.

    Udostępnij